Marek Jaskółka o drugim miejscu w Ironman Wales

Napisał:  środa, 11 wrzesień 2013 08:46

Na początku sezonu nie planowałem startu na długim dystansie w Walii. Miałem zamiar startować w Ironman'ie we Frankfurcie, ale z powodu choroby musiałem zrezygnować. Dwa tygodnie przed Walią również ten start stał pod znakiem zapytania, bowiem dopadła mnie grypa żołądkowa. Moja narzeczona przekonała mnie, że warto jednak spróbować, tym bardziej, że punkty do rankingu Ironman zdobyte na tym starcie liczą się do Mistrzostw Świata nie w tym, a w następnym sezonie. Wiedziałem, że trasa kolarska z przewyższeniem ponad 2000m jest bardzo trudna, a trasa biegowa też nie jest plaska. Tuż przed startem czułem się dobrze, jednocześnie mając ogromny respekt do tego wyścigu.

Pływanie odbyło się w zatoce w Tendby. Temperatura wody miała okolu 18 stopni - pływanie w piance. Na szczęście nie było fali, płynęło mi się bardzo dobrze i potraktowałem ten etap jako rozgrzewkę do dalszej części wyścigu. Płynąłem w nogach aby oszczędzać energię. Po pływaniu dobieg do strefy zmian był bardzo długi, około 600m. Ze strefy zmian wsiadłem na rower na drugiej pozycji i wyszedłem od razu na prowadzenie. Starałem się jechać mocno ,ale równo i kontrolować tempo mówiąc do samego siebie: "spokojnie, dobrze jest!".

marekjaskolkafocusrower

Dojechało mnie trzech innych zawodników, z którymi praktycznie wyszedłem z wody. Scott Neydeli, Harry Wiltshire i Fraser Cartmell. Do pokonania były trzy pętle. Pierwsza pętla była mniej wymagająca, na drugiej i trzeciej pętli nie było już nic płaskiego, tylko podjazdy do 16% i strome zjazdy, wąskie ulice. Do tego deszcz i temperatura powietrza okolu 10 stopni. Nie najlepsze warunki, ale mimo tego do około 120km prowadziłem grupę i starałem się jechać równo mimo pofałdowanej trasy. Dopiero na ostatniej pętli oddałem prowadzenie i szybko stwierdziłem, ze mimo 10m odstępu było mi dużo łatwiej. Około 140km Cartmell, a parę kilometrów później Wiltshire odpadli (chyba problem techniczny) i został tylko Scott Neydeli i ja. Od 140km zaczęło jeszcze bardziej padać i jazda stała się bardziej niebezpieczna. Do około 165km było wszystko w porządku i byłem sam bardzo zdziwiony, że mimo wcześniejszej choroby i takiej trudnej trasy daję sobie tak dobrze radę.

Waśnie w okolicach 165 kilometra stało się z sekundy na sekundę coś bardzo dziwnego. Nagle zabrakło mi siły i nie mogłem przekręcić korbą. Myślałem, że się energetycznie "wyjechałem" więc jadłem ile mogłem: banany, żele, kapsułki z sola i batony energetyczne, ale nic nie pomogło! Scott odjechał, a dla mnie zaczęła się dopiero prawdziwa walka. Szczególnie ostatnie kilometry do drugiej strefy zmian były wymagające (16% podjazd). Bylem szczęśliwy gdy już dotarłem do T2, ale "udało" mi się stracić prawie 4min na 15 kilometrach do prowadzącego. Wiedziałem, że bieg będzie bardzo trudny, ale pierwsze 10km biegłem nawet na tyle szybko, że mimo wypadu do toalety bylem w stanie nadrobić stratę do Scotta. Wierzyłem, że mogę ten wyścig wygrać!

Niestety cały czas brało mnie na wymioty. Bałem się, że nie wystarczy mi energii na cały wyścig, więc nadal jadłem żelki. Jak się dopiero po starcie okazało, przyczyna kryzysu była inna.

marekjaskolkatriathlonrower

Na 35 kilometrze strata do prowadzącego wynosiła już tylko 1:15min! W tym momencie chciałem przyśpieszyć i nagle zaczął się podobny dramat jak wcześniej na rowerze. Zero energii i zwolnienie z 4:10min/km do 5:20min/km. Ostatnich 7 kilometrów biegu nigdy nie zapomnę - to była straszna męka! Zawodnicy z kategorii wiekowych zaczęli mnie wyprzedzać, ale dziękuję im wszystkim za świetny doping! Słyszałem tez parę głosów po polsku. Już wiedziałem, że ze zwycięstwa nic nie będzie, ale z tylu zbliżał się Niemiec Michael Göhner. Moja przewaga nad nim wyniosła na mecie nie całą minutę.

Po przekroczeniu mety od razu zaopiekowali się mną lekarze. Okazało się, że moja temperatura ciała spadła do 35 stopni i z tego powodu czułem się tak bezsilnie. Dwie godzinny spędziłem w namiocie medycznym.

Jestem zadowolony z wyniku. Trasa należy do jednych z najtrudniejszych w całym cyklu WTC. Jestem zadowolony z roweru, ponieważ przez cały sezon dużo pracowałem nad tym i cieszę się z efektów. Zdobyłem 1600 punktów do rankingu, co na dzień obecny daje mi 11 pozycje. 50 najlepszych zawodników kwalifikuje się do Mistrzostw Świata na Hawajach. Punktować można 5 razy z czego 3 starty mogą być na dystansie Ironman 70.3. Teraz liczy się dla mnie regeneracja i po tygodniu ruszają przygotowania do „połówki” na Lanzarote oraz pełnego Ironman'a w Cozumel.

Przypominamy artykuł o Mistrzostwach Polski w Triathlonie na dystansie Olimpijskim po których Marek w wywiadzie dla xTRI.pl powiedział, że kończy karierę zawodnika ścigającego się na dystansach sprinterskich i olimpijskich, a jego celem stają się Mistrzostwa Świata Ironman na Hawajach.

Aktualny ranking punktowy Ironman oraz Ironman 70.3. Na listach widnieje troje zawodników z Polski: Ewa Bugdoł, Marek Jaskółka i Mikołaj Luft.

Marek Jaskółka

Najbardziej utytułowany Polski triathlonista. Wielokrotny Mistrz Polski, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Pekinie i Londynie. Zwyciężca Pucharów Europy, wielokrotnie na podium zawodów z cyklu Pucharu Świata i Pucharów Kontynentalnych.

Strona: www.triathlon.org/athletes/profile/marek_jaskolka

Szukaj

Śledź nas

  • Facebook: xTRIpl
  • FeedBurner: http://xtri.pl/index.php?option=com_k2&view=itemlist&format=feed&type=rss
  • Google+: 115445177597970240065
  • Twitter: xTRI_pl
  • YouTube: portalXTRIpl

Reklama

TriCarbon

Zapisz się do Newslettera

Podaj nam swój adres email a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach i konkursach.
*Twój adres email nie będzie udostępniany osobom trzecim.