Formela o starcie na Mistrzostwach Świata w Duathlonie

Napisał:  wtorek, 10 wrzesień 2013 13:05

Daniel Formela to zawodnik który stosunkowo niedawno zaczął rywalizację w multisportowych konkurencjach. W roku ubiegłym zaliczył swój jedyny do tej pory triathlonowy start na dystansie 1/10 ironman w Gdańsku. W tym roku dwukrotnie wygrał crossduathlony XDU w Poznaniu oraz zdobył tytuł Mistrza Polski w Crossduathlonie. Teraz do swojej kolekcji dodał kolejny sukces - 10 miejsce na Mistrzostwach Świata w Duathlonie (długi dystans) co jest najlepszym wynikiem polskiego zawodnika w historii tej konkurencji. Przedstawiamy Wam relację Daniela ze startu w MŚ.


xTRI.pl: Witaj Danielu, gratulacje sukcesu na Mistrzostwach Świata. Jak samopoczucie po powrocie do Polski?

Daniel Formela: Dziękuję za gratulacje. W drodze powrotnej musiałem się zatrzymywać kilkanaście razy i miałem problemy z chodzeniem, ale teraz jest już lepiej. 

Długo planowałeś udział w tych Mistrzostwach?

Po wygranych Mistrzostwach Polski w Crossduathlonie w kwietniu 2013r zacząłem się rozglądać za podobnymi wyścigami w Polsce i zagranicą. Oprócz crossduathlonów XDU w Poznaniu nie ma u nas imprez tego typu (poza pojedynczymi eventami), a Mistrzostwa Polski w Duathlonie zostały odwołane. Stąd idea startu w Mistrzostwach Świata w Duathlonie. Po rozmowie z byłym już Prezesem PZTRI Krzysztofem Piątkowskim zostałem zgłoszony na MŚ do Kanady (Duathlon Sprint i Standard) i do Zofingen (Długi dystans). Ze względu na to, że finansowanie takiego startu w 100% leży po mojej stronie, nie udało mi się pojechać do Kanady, gdzie i tak mógłbym startować jedynie w kategoriach wiekowych, a mnie interesowało zmierzenie się z tzw. PROsami (MŚ elity w Duathlonie odbywały się w Kolumbi w ramach World Games).

Jak wyglądały twoje przygotowania do MŚ?

Przygotowania do MŚ zacząłem już w czerwcu, kiedy otrzymałem potwierdzenie zgłoszenia do startu. Nie zaczęły się one jakoś drastycznie, bo cały czas ścigałem się w maratonach MTB i uzyskiwałem bardzo dobre wyniki, więc byłem w dobrej dyspozycji. Duża ilość startów na rowerze znacznie ograniczała mój czas treningowy ze względu na regenerację i wyjazdy na wyścigi. Z tego powodu głównie poświęcałem czas treningom rowerowym, a w celu utrzymania ''sprawności biegowej'' wyznaczyłem sobie minimum godzin tygodniowo, który musiałem wybiegać. Mimo niezbyt zaawansowanych treningów biegowych, łączenie dwóch dyscyplin z cotygodniowymi wyjazdami i startami było dla mnie bardzo obciążające.

W ramach mocniejszego akcentu biegowego wystartowałem w Nocnym Biegu Świętojańskim, gdzie na dystansie 10km uzyskałem czas 32:42. Uwzględniając udział w moich : 80% rower 20% bieg, uznałem to za bardzo dobry wynik. Lipiec i sierpień, to już więcej treningów biegowych i bardzo duża ilość treningów na rowerze do jazdy na czas, czyli tzw. kozie.

duathlonrower

Podczas wyścigów na długim dystansie bardzo ważne jest żeby odpowiednio się odżywiać. Jak wyglądał Twój trening w tej kwestii?

Z uwagi na dystnas i czas trwania wyścigu jaki mnie czekał w Zofingen (10km bieg/ 150km szosa/ 30km bieg / łącznie 2600m przewyższenia) najistotniejszą sprawą była dla mnie kwestia energetyczna. W tym temacie jedyną osobą, do której mogłem się zgłosić był Jakub Czaja, który jest nie tylko wybitnym specjalistą w zakresie dietetyki, ale także wybitnym zawodnikiem. Z pomocą Kuby ustaliłem metodę przygotowań do startu, jak i w pewien sposób przebieg samego wyścigu.

Moja praca, poza niesamowicie wymagającymi treningami rowerowymi i biegowymi, polegała na przystosowaniu organizmu do cyklicznego przyswajania zadanej ilości energii i płynów w trakcie wysiłku na rowerze i podczas biegu.

Jak wyglądało sam pobyt Zofingen? 

Pomimo braku jakiegokolwiek wsparcia finansowego udało mi się dotrzeć do Zofingen i odebrać pakiet startowy. Muszę tutaj także wspomnieć o fatalnej współpracy z pracownikami PZTRI, przez których o mały włos pojechałbym do Zofingen jedynie kibicować lub dwukrotnie pokryć koszty wpisowe, albo wystartować... w kategorii kobiet (i w dodatku w Age Group). Wymagało to ode mnie niezliczonej ilośći telefonów, maili, proszenia, przypomiania się i ogromnych nerwów...

Na miejscu wpierała mnie i pomagała moja dziewczyna Kasia, z którą na dwa dni przed startem zrobiłem objazd trasy biegowej i następnego dnia rowerowej. Co do samej organizacji, to już przed wyścigiem dało się zauważyć szwajcarską dokładność i profesjonalizm. Mogę powiedzieć, że Szwajcarzy wszystko przemyśleli jakby trzy razy, mimo że już dwa razy by wystarczyło.

A sam start? 

W dniu wyścigu pogoda była na pozór mało sprzyjająca, bo już w nocy zaczęło padać. Z drugiej strony wiedziałem, że w takich warunkach nie będę potrzebował tak dużo picia, jak przy pełnym słońcu.

 

O godzinie 8.00 wystartowały kobiety, a mój wyścig zaczynał się o 9.00. Na lini startu stanęła cała światowa czołówka (ok. 50 zawodników z ponad 40 krajów Świata). Same Mistrzostwa Świata w duathlonie na długim dystansie odbyły się po raz 25.

 

BIEG 1
Strzał startera i tzw. ogień ! Na samym początku mieliśmy do pokonania dwie rundy po ok. 5km. Od samego startu bardzo stromy asfaltowy podbieg, który później przechodził do lasu, a przewyższenie na pierwszym biegu wyniosło 211m w pionie. W trakcie biegu starałem się kontrolować intensywność mojego wysiłku z uwagi, że będzie on trwał ponad 6h. Najbardziej dla mnie zaskakujący było poziom zawodników, który w mojej ocenie był strasznie wysoki i bardzo wyrównany (dotyczy to także roweru). Najcięższe na pierwszym biegu były dla mnie zbiegi na których starałem się ''latać'' najbardziej jak mogłem, żeby uzyskać jak największą prędkość i odrobić małe straty z podbiegu.

ROWER

Po wybiegnieciu ze strefy zmian wkoczyłem na moją kozę - TREKA i czułem się bardzo dobrze. Od razu narzuciłem założone wcześniej wysokie tempo. Do pokonania mieliśmy 3 rundy po równe 50km i na każdej rundzie znalazły się 3 pojazdy o łącznym przewyższeniu 540m, co na 150km dało łącznie 1620m w górę. Ze względu, że ścigam się po górach i bardzo lubię takie trasy, wspinało mi się bardzo dobrze. Miałem dobry rytm i mimo problemów sprzętowych na ostatniej rundzie uzyskałem czas poniżej 4h na 150km.

duathlonbieg

BIEG 2

Zanim zacząłem drugi bieg spędziem trochę ''dużo'' czasu w strefie zmian. Nie było to spowodowane moim ociąganiem się, ale faktem że zostałem zatrzymany przez sędziego i musiałem ponownie zapiąc kask, co zajęło mi kilka sekund więcej.

Sam początek biegu był koszmarny, ze względu na drastyczną zmianę sylewetki. Po blisko 4 godzinach w pozycji prawie skrępowanej musiałem nagle wyprostować plecy, a moje nogi także musiały przestawić się na inną pracę. Na szczęście ciężkie treningi, które przeprowadziłem w ramach przygotować pozwoliły mi się szybko zaadaptować i bez żadnych problemów wybiegłem na ostatnie 30km.

Co do samej trasy to mieliśmy do pokonania 4x7,5km przy czym nie były to rundy, ale tzw. Agrafki a suma przewyższeń wyniosła ok 600m w pionie. Na ok. 5 kilometrze wyprzedziłem jednego reprezentanta Francji i awansowałem na 9 miejsce. Później straciłem to miejsce na rzecz innego zawodnika. Najcięższa walka była po ostatnim nawrocie, gdzie wyprzedził mnie zawodnik z Wielkiej Brytanii Oliver Mott. Mimo, że cały czas biegłem równym tempem, Oliver wypracował nade mną przewagę ok. kilkuset metrów. Na 3,5 km do mety ponownie wróciłem na 10miejsce, chociaż tylko na chwilę, bo Mott któremu ewidentnie na podbiegu odcięło prąd dogonił mnie i na krótkim zbiegu znowu odstawił. Na ostatnim ok. 200m podbiegu zaatakowałem i ponownie wskoczylem do TOP10. Po przebiegnieciu bufetu na 2,5km do mety był już tylko ostatni zbieg na którym ''wyłączyłem'' wszelkie możliwe czucie bólu i najmocniej jak to było możliwe biegłem do mety, by za wszelką cenę utrzymać 10 pozycję, co w efekcie osiągnąłem.

Plan na MŚ zrealizowany?

Przed startem zrobiłem plan wyścigu i czas jaki chciałem osiągnąć. Bardzo istotne jest to, że mój wynik nie uzależniałem tyle od dyspozycji sportowej, która znałem i wiedziałem, że jest bardzo wysoka. Sukces w tym starcie zależał przede wszystkim od dyspozycji energetycznej, której niestety nie znałem. Pracowałem na tym bardzo dużo i wiedziałem, że jesli nie będę przestrzegał spożywania założonej ilości energii to nie tylko nie ukończę wyścigu, ale koszmarnie wyeksploatuję swój organizm.

danielmeta

Jeśli chodzi o czas, to plan maximum zakładał 6h30min, a plan minimum 6h50min. Uzyskałem 6:35 i jestem z tego względu szczęśliwy, tym bardziej że zakończyłem wyścig w TOP10. Dodatkowo bardzo podbudował mnie ten wynik z uwagi, że to mój debiut w tego typu i tak długiej imprezie.

Udało mi się wyciągnać pierwsze wnioski po wyścigu i teraz wiem, gdzie mogłem sobie pozwolić na więcej i co powinienem jeszcze poprawić. Nie będę o tym pisał, tylko postaram się za rok poprawić swój czas i ukończyć na jeszcze wyższej pozycji.

Daniel Formela

Czołowy polski duathlonista. Dziesiąty na Mistrzostwach Świata w Duathlonie na dystansie długim (Zofingen - 2013), Mistrz Polski w Crossduathlonie (Dzierżoniów 2013). Dwukrotny triumfator XDU. Kolarz szosowy i MTB. Reprezentuje barwy klubu Trek Gdynia.

Szukaj

Śledź nas

  • Facebook: xTRIpl
  • FeedBurner: http://xtri.pl/index.php?option=com_k2&view=itemlist&format=feed&type=rss
  • Google+: 115445177597970240065
  • Twitter: xTRI_pl
  • YouTube: portalXTRIpl

Reklama

TriCarbon

Zapisz się do Newslettera

Podaj nam swój adres email a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach i konkursach.
*Twój adres email nie będzie udostępniany osobom trzecim.