Subiektywne podsumowanie sezonu 2013 przez Marcina Koniecznego

Napisał:  środa, 18 wrzesień 2013 12:36

 

Subiektywne, bo moim okiem, subiektywne, bo będzie dotyczyło spraw, których doświadczyłem bezpośrednio lub pośrednio. Subiektywne, bo oczywiście każdy może mieć swoje zdanie.

Liczbą, która najlepiej obrazuje to co jest dla mnie najważniejsze w triatlonowym roku 2013 jest liczba 1000. Ta liczba obrazuje ilość osób przewijających się przez jedne zawody triathlonowe w Poznaniu i Gdyni. Triathlon wychodzi z cienia. I to bynajmniej nie za sprawą nowego prezesa Związku ale szeregu imprez komercyjnych oraz boomu na triathlon, zapoczątkowanego lat temu kilka przez celebrytów, co to się teraz stali regularnymi zawodnikami startującymi m.in. w imprezie rangi Mistrzostw Świata 70.3.

Wprawdzie do biegania nam jeszcze ciągle daleko i trafiają się imprezy gromadzące po 30-50 osób na starcie ale trend rosnący widać i to wyraźnie. I dobrze. Jako zawodnicy i konsumenci produktu jakim są zawody triathlonowe tylko nam to na zdrowie wyjdzie.

Kolejną liczbą roku 2013 jest ¼. Panowie z LaboSport, którzy w 2012r. wpadli na pomysł zorganizowania zawodów (a potem cyklu zawodów) na dystansie ¼ IM powinni dostać triathlonowego Oskara. Jest to dystans wystarczająco krótki, żeby można było często startować ale ma w sobie to, co w triathlonie najważniejsze – idealne proporcje pływania, roweru i biegania, indywidualizm oraz walkę od początku do końca. Patrząc po ilości zawodów na tym dystansie tej serii oraz ilości osób w nich startujących wydaje się, że jest to również idealny dystans dla ludzi zaczynających przygodę z tym sportem.

5 – tyle miesięcy w 2013 można było startować pełną gębą. Począwszy od Amazonek poprzez świetnie zorganizowaną olimpijkę w Olsztynie (nota bene: nigdy już nie dotknę pupki Pupki – napisałem to 100 razy na kartce jako karę za spowodowanie kraksy na trasie rowerowej), cykl Garmina, Sieraków, Poznań, Gdynię, cykl Volvo TriathlonSeries, Borówno z kończącymi rok Przechlewem oraz jeszcze raz Sierakowem. No żyć nie umierać. Oczywiście ilość imprez idzie w parze z dylematami związanymi z wyborem, gdzie co i jak – ale lepiej mieć nadmiar niż narzekać na braki… Wielu moich znajomych zrezygnowało ze startów zagranicznych, bo w kraju bliżej, taniej a i wielokrotnie lepiej.

7 – tylu zawodników było objętych programem indywidualnego wsparcia w ramach cyklu triathlonpl.com. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim, żeby obcy facet w taki właśnie sposób podchodził do sponsoringu, promocji imprezy ale i wspierania dyscypliny. Profesjonalne pianki i stroje HUUB’a, zegarki GARMIN, odżywki no i brak opłat startowych – to (na taką skalę) ten kraj widział prawdopodobnie pierwszy raz w historii. A że nie było to myślenie typu biorę najlepszych w kraju – to tym bardziej szacunek dla Grześka Golonko. Z informacji nieoficjalnych wiem, że projekt będzie trwał w 2014r na lekko zmodyfikowanych warunkach z innymi zawodnikami – czekajcie na njusy .

Ile płyniemy – czyli zmieniające się dane dystansów. Nie mogę tutaj podać konkretnej liczby. Bo raz było to 2600 zamiast 1900, raz 1200 zamiast 950 kiedy indziej 5000 zamiast 3900. Podaję oczywiście wyłącznie wpadki podczas pływania (Borówno, Mrągowo, Winiec). Wszyscy organizatorzy przepraszali i nie ma co się już nad nimi znęcać. Startujemy w różnych warunkach (wiatr, pogoda, ukształtowanie terenu), startujemy aby zająć określone miejsce ale i weryfikujemy się wzajemnie po czasach. Szkoda naszego wysiłku, żeby potem przez odpływającą bojkę nie mieć szans na poprawienie wyniku. A patrząc na ilość debiutujących w 2013, rok 2014 będzie należał do organizatorów, którzy w natłoku imprez (jak się zapowiada) zadeklarują trasę pod „życiówki” z niezmieniającymi się w trakcie warunkami brzegowymi, a może i bez dramatycznie trudnych technicznie agrafek rowerowych czy biegowych (bo trzeba dokręcić 2km). Rok 2014 to rok wyborów samorządowych – powinniście mieć lżej ;).

konieczny 20131

Podsumowanie:

Pomimo tego, że strasznie mnie kusi, nie chciałbym wskazywać imprez, które są lepsze od innych. Będą rankingi, ankiety etc. Najlepiej pływało mi się w Malborku i Gdyni (klasyczna pralka, prosta pętla, dobre wejście i wyjście z wody). Najlepszą trasą rowerową była Chodzież i Szczecinek – piękny asfalt, dobrze oznaczona trasa, świetnie zabezpieczona no i zahaczająca o centrum miasta. Najlepsza trasa biegowa była w Olsztynie i Gdyni – dużo kibiców, dobre oznaczenia, dobre bufety i bardzo pomocni wolontariusze.

A teraz prywata. Rok 2013 rok dla mnie wyśmienitych startów 3 x pierwsze miejsce w OPEN (Mrągowo, Winiec, Borówno), wiele razy stawałem na podium oraz wygrywałem kategorie wiekową. Poznałem fascynujących ludzi, razem z Kubą Bieleckim spopularyzowaliśmy WONSY MOCY (widok Maćka Dowbora czy Filipa Przymusińskiego z wonsami daje do myślenia ). Garnek mocy oraz moc ludzi kibicujących mi na trasie na każdych zawodach – niesamowite! Dziękuję za to serdecznie.

Dziękuję żonce, córce i synkowi za kibicowanie i cierpliwość treningowo/startową. Wertykalowi za Argona i całą pomoc sprzętową, olsztyńskiemu serwisowi rowerowemu MAR-BIKE za dbanie o ten sprzęt, Maćkowi Żywkowi i Grześkowi Golonko za miejsce w drużynie triathlonpl.com i sprzęt Huub’a, Danielowi Godlewskiemu (w moim mniemaniu najlepszemu fizjoterapeucie sportowemu ever) za opiekę nad moimi mięśniami no i w końcu mojemu trenerowi – Darkowi Sidorowi za opiekę trenerską – w tym roku popracowaliśmy nad rowerem i dało to efekt!

 

Marcin Konieczny

Marcin Konieczny, Partner w firmie doradczo-szkoleniowej House of Skills, biegacz z zamiłowania i triathlonista z wyboru. Uczestnik MŚ w Ironman w 2012 roku.

Szukaj

Śledź nas

  • Facebook: xTRIpl
  • FeedBurner: http://xtri.pl/index.php?option=com_k2&view=itemlist&format=feed&type=rss
  • Google+: 115445177597970240065
  • Twitter: xTRI_pl
  • YouTube: portalXTRIpl

Reklama

TriCarbon

Zapisz się do Newslettera

Podaj nam swój adres email a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach i konkursach.
*Twój adres email nie będzie udostępniany osobom trzecim.