Agnieszka Jerzyk opowiada o starcie w Kitzbuhel

Napisała:  niedziela, 07 lipiec 2013 20:59

Jestem już po jedynym takim i niepowtarzalnym starcie w piątej z ośmiu edycji Mistrzostw Świata. Mimo wielkiego strachu zawody zaliczam do bardzo udanych, a wynik uznaję za naprawdę bardzo dobry. Jeszcze we wtorek na treningu, kiedy wjechałam tylko 2 km podjazdu byłam przekonana, że bez specjalnego przygotowania ciężko będzie walczyć o wysoką lokatę. Większość zawodniczek ostatnie tygodnie trenowała w górach, a ja w tym czasie startowałam tydzień w tydzień, pomiędzy zawodami trenując lekko i niezbyt wiele. Większość czasu spędzałam w samochodzie, podróżując z i na zawody. Wiedziałam, że mam silne nogi i dobrze radzę sobie na rowerze więc ta myśl dodawała mi lekkiej otuchy przed startem. Same zawody przebiegały po mojej myśli.

kitzbuhel-2013-ew-web 0005 resize

Pływanie było bez pianek, a jak wiecie - tak lubię. Z wody wyszłam na dobrej pozycji mimo tego, że nieraz dostałam po głowie. Nie pamiętam kiedy toczyłam taką walkę w wodzie. Szybka zmiana w boksie i na trasę rowerową wyjechałam chwilę za pierwsza grupą. Razem z holenderką Boterenbrood dociągnęłyśmy jeszcze kilka dziewczyn do pierwszej grupy. Wiedziałam, że ważne jest żeby znaleźć się w pierwszej grupie bo na 4 kilometrowym dojeździe można naprawdę dużo stracić. Na trasę samego początku wspinaczki na Kitzbuhel Horn wjechałam z przodu. Po pewnym czasie z przodu uformowała się grupka 12 dziewczyn, a ja jechałam na końcu tej grupy.

kitzbuhel-2013-ew-web 0010 resize

Po pierwszym kilometrze podjazdu zaczęły strzelać dziewczyny i musiałam przebijać się do przodu. Po pewnym czasie grupka się rozerwała na 2 części, a ja byłam w tej drugiej. Starałam się jechać swoim rytmem, a inne dziewczyny robiły podobnie więc na dystansie często grupy się rozrywały i dziewczyny mieszały się między sobą. Raz byłam z przodu, raz tempo nadawały inne zawodniczki. Po drodze minęliśmy kilka zawodniczek, które przeceniły swoje możliwości na początku i źle rozłożyły siły. Na kilometr do końca wspinaczki zaczęłam przyśpieszać. W pewnym momencie, na już naprawdę ciężkim odcinku gdzie stało wielu kibiców, ruszyłam jeszcze bardziej do przodu i rozerwałam moją grupkę. Myślałam, że najgorszy odcinek trasy mamy za sobą, a jednak nie mogłam wpaść na nic bardziej mylnego. To było dopiero 17,3% nachylenie które przeszło w nachylenie o 22,5% i sprawiło, że było naprawdę ciężko. Bolało, ale było już widać metę części kolarskiej więc kręciłam jeszcze mocniej korbami.

kitzbuhel-2013-ew-web 0018 resize

Zejście do T2 było pod górkę więc zdążyłam zdjąć tylko jednego buta, tak jak robili to wcześniej chłopacy. Zmiana nie była perfekcyjna bo trochę uginały mi się nogi, ale sam bieg nie sprawiał mi większych problemów wykluczając początkowy zbieg który był bardzo stromy. Bałam się żeby nie pozrywać mięśni nóg, a mogło to towarzyszyć nagłej zmianie sposobu poruszania. Bieg w tych zawodach nie miał większego znaczenia. Zwłaszcza w starcie kobiet liczyła się kolejność wjazdu na górę i może pierwsze metry biegu kiedy robiły się spore różnice.
No biegu kontrolowałam pozycję i cieszyłam się z miejsca w pierwszej dziesiątce. Bawiłam się z kibicami mając na twarzy wielki uśmiech i przybijając piątki wbiegłam na metę.

kitzbuhel-2013-ew-web 0021 resize
Teraz wracam do domu i zaczynam trenować. W moich planach znów nastały zmiany. Niestety nie wystartuję w Pucharze Świata w Palamos który odbędzie się już za tydzień. Ciągle czekam na informację czy znajdę się na liście startowej na Mistrzostwa Świata na sprincie które rozegrane zostaną w Hamburgu (będzie to kolejna edycja World Triathlon Series). Do tego czasu muszę potrenować bo ostatnio nie miałam na to zbyt wiele czasu, a mój bieg nie jest już tak mocny. Jeżeli nie uda mi się wystartować w Hamburgu będę trenowała dalej. Kolejnym wyzwaniem przede mną jest pół-iron w Poznaniu, a później Mistrzostwa Polski na Olimpijce w Górznie i prawdopodobnie kolejne rundy Mistrzostw Świata.

Pozdrawiam serdecznie!

 

Wideo relację z wyścigu mężczyzn i wyścigu kobiet znajdziecie tutaj: Brytyjczycy dominują w Austrii

Agnieszka Jerzyk

Czołowa polska triathlonistka. Młodzieżowa Mistrzyni Świata, Akademicka Mistrzyni Świata. Wielokrotna Mistrzyni Polski. 

Strona: www.agnieszkajerzyk.pl

Szukaj

Śledź nas

  • Facebook: xTRIpl
  • FeedBurner: http://xtri.pl/index.php?option=com_k2&view=itemlist&format=feed&type=rss
  • Google+: 115445177597970240065
  • Twitter: xTRI_pl
  • YouTube: portalXTRIpl

Reklama

TriCarbon

Zapisz się do Newslettera

Podaj nam swój adres email a będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach i konkursach.
*Twój adres email nie będzie udostępniany osobom trzecim.